|
Oceniam blog Angeliki i Annabell: http://tajemnice-londynu.mylog.pl
Pierwsze wrażenie: Pierwszą moją myślą po wejściu na stronę bloga było to, że wygląd ma bardzo zgrabny, przejrzysty i skromny, a zarazem jest dość nowoczesny i umiarkowany, to znaczy dla mojego oka jest znakomity - szczególnie kolorystyka. Jest spokojna, nie razi w oczy ani nie sprawia, że blog się zatraca i jest bezpłciowy, wręcz przeciwnie. Te brązy i beże dodają mu charakteru i sprawiają, że treść może być wypełniona czymkolwiek, a i tak będzie pasowała. Daję 5/5 pkt.
Kompozycja notek: Podoba mi się to, że kolejne linijki są od siebie oddzielone, a nie nachodzą na siebie, to sprawia, że treść wygląda czytelniej. Tak samo litery są dobrze widoczne, co uprzyjemnia czytanie. Są akapity, wyraźnie widać, gdzie zaczyna się kolejna myśl, lecz niektóre dialogi są niezaznaczone. Wiecie, że rozmowy zaczyna się od myślnika, ale niekiedy tego u Was nie ma (właściwie to na początku u Annabell). Pomijam fakt małych liter, rozpoczynających dialog u Amona, ale tylko w tej części, bo będzie to uwzględnione w poprawności. Ze względu na to, że przyczepiłam się tylko do tych myślników daję Wam 9/10 pkt, choć było ich niewiele.
Treść notek: Wiecie, dziewczyny, sprawa jest taka, że Wasze opowiadanie nie ma swojego początku w serii Harry'ego Pottera, co miesza mi trochę w punktacji, ale zauważyłam nawiązania – czy to świadome czy nie – do Diabeł ubiera się u Prady oraz do Wampira Lestata. Zauważyłam, że nie tylko ja zwróciłam na to uwagę. Wasi czytelnicy, którzy skomentowali Wam co poniektóre notki, również o tym wspominają. To miłe mimo wszystko, że inspirowałyście się tymi książkami czy filmami (jeśli tak było), bowiem są one naprawdę dobre, według mnie, dlatego za to otrzymacie pełną liczbę punktów w kategorii nawiązanie do książek. Szczególnie, że utrzymana jest pewna baza, a nie zwykłe zżynanie.
Również mimo że wampiry ostatnimi czasy zawojowały świat, to nie znudziłam się, czytając Wasz twór. Wręcz przeciwnie. Wciągnął mnie. Spodobała mi się głównie postać Annabell, która była taką zakręconą demonicą. Jej przygody przywodziły mi uśmiech na twarzy, kiedy w perypetiach Amona działo się więcej poważnych rzeczy. Oni są jakby takimi dwoma odległymi światami, choć ostatecznie wiele ich łączy – oboje są potępieni. I to wystarczy. Mamy tu rozwijającą się piękną historię o miłości, błądzenie po świecie żywych i zmarłych oraz o samotności, smutku i bólu wynikającym z tego potępienia.
Szczerze powiedziawszy, nie chce nawet pisać o poszczególnych fragmentach i jakoś się do nich ustosunkowywać, gdyż po prostu myśli i emocje wywołane tym opowiadaniem, przytłaczają mnie. Nie mam do czego się przyczepić ani na co na Was naskoczyć, tj. będzie na co za chwilę. Jedynie ciekawi mnie zakończenie piątej notki u Annabell, bowiem sprawia wrażenie już takiego pełnego zakończenia. U Amona jest zupełnie inaczej. Mam nadzieję, że będziecie to kontynuować, bo naprawdę te opowiadanie jest godne uwagi.
Zdaję sobie sprawę z tego, że czasem trudno jest napisać cokolwiek, ale daję rękę, że jest to cześciej spowodowane lenistwem. Wiem to po sobie, co choć mam nawał pracy, to gdybym chciała znaleźć choć pięć minut dziennie na napisanie paru linijek, to w ciągu miesiąca miałabym kolejne notki na blogach.
Kochane, na zachętę i promocję oraz po to, byście znalazły trochę czasu 25/25 pkt.
Poprawność: I tu mamy kulejącą nogę - głównie u Annabell. Interpunkcja bardzo, ortografia jest w zasadzie w porządku, a poprawność językowej to ledwo co widać. Zobaczycie same, bo prześlę Wam poprawione notki mailem, tylko podajcie mi go :)
U Amona mogę przyczepić się trochę do interpunkcji i małych liter rozpoczynających dialog. Domyślam się, że to Angelika pisze „w imieniu” Amona, także zwracam się teraz do Ciebie - pilnuj małych liter, bo to jest błąd ortograficzny i to bardzo znaczący. Często o tym zapominasz, więc zanim wrzucisz kolejne notki na stronę, zwróć na to uwagę. Do błędów językowych nie mogę się u Ciebie za bardzo przyczepić. Nie pamiętam ich, więc albo ich nie było, albo było ich naprawdę niewiele. Natomiast, Annabell, musimy sobie bardzo poważnie porozmawiać. Oczywiście nie bój się specjalnie, bo ja nie gryzę, nie biję ani nic z tych rzeczy. Po prostu apeluję do Ciebie, byś przede wszystkim uważała na czasy. Mieszasz je i to konkretnie. Piszesz w czasie przeszłym, np. Wszedł do mnie do gabinetu i usiadł na biurku. A za chwilę mamy czas teraźniejszy - Annabell, cześć - wita mnie. […] - to był tylko przykład, tego nawet nie ma w Twoim opowiadaniu. Wszystko będziesz miała przedstawione w mailu. Chodzi o to, że opisujesz coś, co się wydarzyło i nagle wkrada się teraźniejszość. Oczywiście masz tam pewne przemyślenia Ann, które również są w czasie teraźniejszym, ale ich się nie czepiam, bo są logiczne i tworzą całość. Jednak przez te zawirowania czasowe było mi bardzo ciężko sprawdzać błędy. Po pięciu linijkach miałam dość na cały tydzień.
Także robisz wiele błędów interpunkcyjnych. Co chwilę musiałam wstawiać gdzieś przecinek. Głównie nie oddzielasz zdań nadrzędnych od podrzędnych, tj. nie stawiasz przecinków przed wymagającymi tego spójnikami, również opuszczasz przecinki przy zwrotach do kogoś, np. Annabell, bla bla […]. W sumie każda poprawność kosztuje 5 pkt, że jest Was dwie, to Wasze błędy liczę razem, czyli wspólnie za interpunkcję macie 2/5 pkt, za ortografię 4/5 pkt, a za poprawność językową niestety nic Wam nie daję. Razem nazbierałyście 6/15 pkt.
Szablon: Właściwie mogę napisać to, co zawarłam w pierwszym wrażeniu, jeżeli chodzi o ogół, lecz przy tej części muszę bardziej zagłębić się w temat.
Widzę, że na obrazku z nagłówka jest dziewoja, wyglądająca jak jedna moja znajoma i koleś, który przypomina... wampira :) nice! Wyglądają całkiem uroczo. Najpierw zaczęłam pisać, że ich nigdy nie widziałam, ale zajrzałam na Google i jednak ich znam. Muse, co prawda, nie słucham ani nie oglądałam jako tako żadnego filmu z panną Carey, ale jednak ich kojarzę. Nie jestem aż tak bardzo odcięta od świata, a co więcej, dzięki drogiej Carey wiem, skąd się wzięło tle wzmianek o Doktorze Who :) Muszę powiedzieć, że oboje pasują do tych opisów, które zaprezentowałyście w opowiadaniu, choć ta najbliższa dziewczyna wygląda jak gimnazjalistka, robiąca sobie zdjęcie do legitymacji szkolnej.
Cieszę się, że nie skojarzyłam ich za pierwszym razem, bo dzięki temu nie uroiła mi się żadna wizja, dzięki czemu nie napiszę, że Matthew dobrze wygląda tylko w Muse. Zresztą nie można szufladkować ludzi. Choć, gdyby Wasze opowiadanie było na podstawie jakiejś książki i postacie byłyby z niej wyraźnie zapożyczone, i powstałby także film, a tych dwoje graliby w nim jakieś znaczące role, a tu byliby przedstawieni jako inni bohaterowie, poćwiartowałabym Was. Może jest to trochę czepialskie i właśnie polegające na szufladkowaniu, ale jak gra pana X w danym filmie, to nie można nagle stać się panią Y. Proste. Dobrze, mam nadzieję, że zrozumiałyście to, co chciałam przekazać, jeśli nie, to dajcie znać.
I właśnie chciałam Wam już dać 5 punktów, gdy przypomniałam sobie jeszcze o kolorystyce. Właściwie przedstawiałam ogólnie to, co myślę o zabarwieniu bloga, więc nie będę się więcej rozwodzić. Naprawdę jest ładnie i zgrabnie, i przemiło jest patrzeć na ten wystrój. Macie 5/5 pkt.
Dodatki: Hm... jakoś tak nie widać ich za bardzo. Macie księgę i linki, a także podstronę „O nas”, lecz tak naprawdę nic tam nie ma. No, księgi się nie czepiam, bo nawet u mnie nikt nic nie pisze. W linkach macie tylko dwie ocenialnie - w tym moją. Niby dzięki temu, że nie macie całej Odysei podlinkowantych stron, ta zakładka nie jest chaotyczna, jednak brakuje czegoś takiego, co powiedziałoby, co lubicie czytać. Może w ogóle nie czytacie blogów. To też nie głupie. W sumie wszystko to, co dzieje się na blogach, to rzecz gustu. Jednak na pewno nie podaruję Wam działu „O nas”. Kochane, jak już dajecie bloga do ocenienia, to wartowałoby uzupełnić co nieco pewne części, by blog tworzył spójną całość. Ze względu na to, że widnieje u Was podstrona „O nas”, należy ją bezwzględnie wypełnić chociażby dwoma zdaniami o Was dwóch, by można było wiedzieć, z kim ma się do czynienia. Jak dla mnie mogłoby być nawet: „Odwalcie się, to nasz blog i nie będziemy tu nic pisać, bo to nie w/Wasza sprawa!” To już pokazałoby by mi, jakie jesteście. Niby mogę wnioskować coś na podstawie tego, co piszecie, ale to nie jest to samo. Gdyby nie było tego działu, w ogóle bym się tym nie przejęła. Za to macie 3/5 pkt.
OK, panny moje, za całość otrzymujecie 53 punkty, co daje Wam ocenę DOBRĄ! Mam nadzieję, że cieszycie się choć w małym stopniu.
PS. Podajcie mi swój mail, to prześlę Wam sprawdzone notki.
Nastrój:
Oceniam drugi blog Sary: http://gilderoylockhart.mylog.pl
Pierwsze wrażenie: „Wow!” - tym razem wydało się z głębi moich myśli. Ja tu wchodzę na Gilderoya i myślę sobie, że zastanę kolejny szablon w stylu tego, co masz na Samancie, a tu jednak zaskoczenie, że szablon jest całkiem nowoczesny. Jasność bije od niego i mnie ogarnia. Super! :) Wielki napis zawierający imię i nazwisko bohatera bloga nie daje zapomnieć o tym, gdzie się znajduję. To mnie trochę przeraziło po czasie. Ale zakochałam się w blond dzieciątku pośrodku nagłówka, więc na mojej twarzy ukazał się wielki uśmiech. Ponadto sowa rzuciła mi się w oczy. Ostatnio lubię sowy. Mam nawet własną na rzemyku :) Dobra, daję Ci 5/5 pkt i już.
Kompozycja notek: Mamy tutaj jak najbardziej zachowane akapity i dialogi, więc nie ma się do czego przyczepić. Ważniejsze części opowiadania są oddzielone od siebie jedną linijką, co sprawia, że tekst jest wyraźniejszy. Ogółem nic mi się nie zlewa, więc jest w porządku. Litery nie leżą jedna na drugiej, a także poszczególne wersy są w pewien sposób od siebie odległe, więc tym bardziej są widoczne. Aczkolwiek nie za bardzo podoba mi się takie designerskie tło pod notki. Wygląda trochę jak tapeta na ścianie w domu. Lepiej – według mnie – byłoby, gdyby to tło było po prosty zgniło zielone bez tych czarnych wzorków – takie matowe, można powiedzieć. Z drugiej strony ogólnie pasuje to do szablonu. Hm... trudna sprawa... Cóż, ostatecznie stawiam 8/10 pkt.
Treść notek: Ciekawie, ciekawie... Nie spodziewałam się! Myślałam, że będzie tandetnie i z każdym kolejnym wyrazem będę dostawać białej gorączki, bo nie cierpię Gilderoy'a Lockharta, ale okazało się, że jest on małym chłopcem i nie zdążył jeszcze zgłupieć, więc jest w porządku. Dobrze, że się automatycznie nie uprzedziłam do Twojego bloga, bo byłoby nieciekawie. A jest bardzo przyjemnie :) Zgrabna treść, wciągająca. Jest mnóstwo wątków, które napędzają akcję i sprawiają, że człowiek się nie nudzi, mam na myśli problemy w rodzinie Lockhartów, o których nie napiszę, żeby nie spoilować, bo może ktoś będzie chciał przeczytać tego fanficka, a także wewnętrzne przeżycia małego Gilderoy'a. Ponadto ukazuje nam się pewna tajemnica skrywana przez matkę chłopca, co również zachęca, jednak nie jest ona wyjaśniona, o co bardzo proszę, bo jestem w to wciągnięta! Masz 10 pkt. Ponadto używasz fantastycznych porównań. Zabiłaś mnie paroma, np. „zakręcony jak słoik ogórków na zimę” lub „a wytwórca różdżek biegał po swoim sklepie jak nakręcony pingwin”. Do tego masz prawdziwy talent! Niestety tym razem raziły mnie powtórzenia. Było ich parę. Może nie zastraszająco dużo, ale pojawiały się głównie w przypadku spójników. Zatem za część ze słownictwa mogę dać Ci jedynie 3 pkt. Nawiązując teraz do tego, co napisała Rowling na temat Gilderoy'a, o jego dzieciństwie było niewiele, a wręcz nie przypominam sobie, żeby cokolwiek o nim było. W internecie również nie odnalazłam żadnych informacji. Jednak to, że uczęszczał do Hogwartu, jest pewne. Mam nadzieję, że umieścisz go w Ravenclawie. Napisałaś, że jego mama tam była. Syn pewnie pójdzie w jej ślady. Ale szczerze mówiąc, nie wiem, dlaczego Rowling go tam umieściła... Chociaż jako mały chłopiec z Twojego opowiadania wydaje się być naprawdę mądrym dzieckiem. Może ona też go tak sobie wyobraziła, a później sprawiła, że stępiał. Chociaż z drugiej strony do tego, by wyciągać z ludzi ich wspomnienia i ukrywać się przez parę ładnych lat, potrzeba sprytu i bystrości. OK, na tym zakończę. Otrzymujesz 23/25 pkt.
Poprawność: Auć! Poprawność kuleje i to niewiarygodnie. Nie rozumiem, jak możesz robić tyle błędów interpunkcyjnych i językowych. Tym razem było ich naprawdę dużo. Nieraz przeredagowywałam całe zdania, żeby było poprawnie. Za interpunkcję i poprawność językową daję Ci po 2 pkt. Z ortografią było lepiej. Zdarzyło się parę miejsc, w których napisałaś łącznie lub rozłącznie, czyli na tej samej zasadzie co u Samanty, jednak to już tak nie raziło. Za to odejmuję Ci jeden punkt. W sumie masz 8/15 pkt. Szablon: Jak napisałam na początku, było „wow!”, co znaczy, że szablon mnie poruszył, jednakże nie do końca o to tu chodzi. Po czasie spadł mi poziom cukru i ukazało mi się to, za czym nie przepadam albo raczej to, co po czasie zaczęło mnie irytować. Rozpocznę jednak od pozytywów. Podoba mi się ogólna kolorystyka. Zawsze lubiłam zgniłą zieleń i kolor beżowy, toteż pod tym względem masz 1 punkt. Kolejny punkt zdobywasz za cudne kamieniczki na obrazku nagłówkowym, które zachwyciły mnie do granic możliwości. Do tego dopisuję również małego blondynka, choć na początku byłam pewna, że to dziewczynka. Jednak jak wspominałam przy „pierwszym wrażeniu”, sprawia, że od razu się uśmiecham, więc nie ważne, czy to chłopiec czy panienka. Następnie będę mieszać trochę pozytywy i negatywy, toteż po czasie zobaczymy, co z tego wyniknie. Otóż, na początku podobał mi się napis z imieniem i nazwiskiem głównego bohatera oraz takie odblaski i błyski, jakby patrzyło się w słońce. Jednak jakiś czas później zaczęły mnie one męczyć i przez to odebrało mi to radość patrzenia na cały szablon. Przyznam, że do czasu aż nie przeczytałam notek, miałam przygotowaną inną zawartość dalszego uzasadniania moich sądów do tego działu, jednak okoliczności się zmieniły. Myślałam, że ten blondyn po prawej to właściwy Gilderoy i chciałam przyczepić się do tego, że na tym zdjęciu nie ma Kennetha a jest Simon, przez co miałam dać Ci 3 pkt, lecz tu się okazało, że owszem, pan po prawej ma na imię Gilderoy, ale jest ojcem głównego bohatera. Chyba się nie mylę, prawda? W związku z tym, daję Ci 4/5 pkt. Oczywiście odjęłam punkt za denerwujące odblaski i napis.
Dodatki: Widzę, że masz co nieco po prawej stronie. Nawigacja jest przyjemna i prosta w obsłudze. Wyraźnie widoczna i przejrzysta. Ciekawi mnie jednak, poco Ci dwa linki do „zapamiętania”? W nawigacji masz podstronę „Bohaterowie”, ale nic w niej nie ma. Sytuacja podobna jak u Samanty. Proszę, uzupełnij to, dzięki temu będzie przyjemniej :) Ponadto masz spis rozdziałów. To bardzo mi się podoba na każdym blogu, więc za to masz wielki bezdyskusyjny punkt! Również miło widzieć link na facebooka, na którym informujesz czytelników o nowych notkach. Ostatnio życie przeniosło się właśnie na tę twarzksiążkę, więc jak najbardziej popieram taki zorganizowany system informacyjny :) Widzę, że oświadczenie także widnieje w dodatkach. Szkoda jednak, że takie samo jak na Samancie. Rozumiem, że chcesz przekazać to samo, ale zawsze to lepiej wygląda, gdy jest napisane innymi słowami. Ponadto widnieje tu ten sam błąd, o którym mówiłam przy poprzedniej ocenie – powinien być przecinek przed „gdy” – „poinformować gdy pojawi się coś nowego”. Proponuję to poprawić, zanim nie sprawdzę kolejnych blogów, bo będę za to obcinać punkty. Idąc dalej, mamy Sponsorów oraz linki z polecanymi i moje oceny . W sumie masz za tę część 3/5 pkt.
Oczywiście poprawione notki mogę wysłać Ci na mail.
Dobrze, wygląda na to, że Gilderoy wybronił się na 51 punktów, co znaczy, że ponownie otrzymujesz ZADOWALAJĄCY :) Gratuluję :D
PS. Proszę, popraw wszystkie błędy i to oświadczenie.
Nastrój:
Szablon
Grafika & HTML: wykonała
Ladybug
Przy użyciu: Ego-Box, inspiracja theme wordpress
Więcej szablonów Ladybug znajdziecie na Lucky Star
Serwis Mylog
|
|
|