Oceniam trzeci blog Sary: http://aurorasinistra.mylog.pl
Pierwsze wrażenie: Cóż powiem tytułem wstępu? Chciałabym powiedzieć coś pochlebnego, ale niestety nie zaskoczyło mnie nic, co ujrzałam na samym początku. Jedynie zdziwił mnie Ralph Finnes i Helana Bohdan Carter na szablonie. Już myślałam, że będzie coś o Voldemorcie i o Bellatrix, ale tu są tylko wzmianki o tym pierwszym. Nic nadzwyczajnego, szczerze powiedziawszy. Proponuję zmienić szablon na bardziej „chwytliwy”, ale o tym w późniejszym dziale. Jednak nie porównując go z niczym, proponuję 3/5 pkt.
Kompozycja notek: Jest i trzyma się dobrze. Mikroskopijne literki, ale wyraźne, więc do niczego za bardzo się nie przyczepię. Dialogi też są i moje ukochane „akapity”, które zwalają mnie z nóg na tych blogach. Czy naprawdę nie da się tu zrobić wcięć w pierwszych linijkach? Dodam do tego jeszcze to, że przed niektórymi notkami wstawiałaś komunikaty i ładnie je oddzielałaś od reszty tekstu. Chyba jestem za bardzo zmęczona, by doszukiwać się czegoś niepożądanego lub przeszkadzającego mi, więc otrzymujesz 10/10 pkt.
Treść notek: Przeczytałam wszystkie notki i wypisałam sobie podpunkty, które w jakiś sposób mną wstrząsnęły, mam na myśli, że albo zaczęłam się śmiać jak szalona, albo nie zgadzało mi się coś z książkami Rowling, albo coś mi się nie podobało, etc. Będę te różne wątki przeplatać w tej części oceny, więc czytaj uważnie ^^
Otóż sama tematyka Aurory jest dość pospolita – jedenastolatka wyrusza do Hogwartu – nic nowego. Sytuacje, które opisujesz przed Hogwartem też nie są zbyt nowoczesne, choć różnorodne. Zaskoczyłaś mnie tym, że uczyniłaś Aurorę kuzynką Jamesa Pottera – nie cierpię go, choć u Ciebie jest znośny (i nawet zabawny → bleh).
Poza tym sama Aurora jest całkiem sympatyczna i jednak, jeżeli o mnie chodzi, to uważam, że nie da się jej nie lubić. Jest typowym dzieckiem, które ma różne pomysły w głowie, a ponadto jest bardzo dojrzała i odpowiedzialna – widać to w tym, jak szuka kandydatki na żonę dla taty. Rozbawiło mnie to niesamowicie. Niby krótko opisałaś jej podchody i poszukiwania, a wręcz pozwoliłaś jej ziścić swój plan w parę chwil, ale pokazałaś, że wie, czego chce, będąc nawet małą dziewczynką. I nie widzę tu przesady, a uwierz mi, po ostatnim roku znam trochę psychikę dzieci. Także Dominik ujął mnie za serce. Ten chłopiec jest taki uroczy i beztroski, jaki powinien być każdy w jego wieku. Aż dziw bierze, jak potrafisz opisać zachowania takich młodych ludzi. Za to masz u mnie duży plus.
Ponadto stosujesz bogate opisy, w tym sensie, że bez problemu mogę sobie wyobrazić dane miejsce, scenkę lub cokolwiek to, co tam przedstawiasz. Niestety nie doszukałam się zbyt wielu porównań takich, które zwalały mnie z nóg, np. u Gilderoy'a. Może było ich ze dwa. A szkoda, bo naprawdę z nimi lepiej się czyta. Natrafisz raz na takie porównanie i masz dokumentnie poprawiony humor :D
Również szkoda, że nie używasz bardziej plastycznego słownictwa. Wiem, że to trudne, bo sama czasami mam z tym problem, ale przydałoby się więcej kolorów i dynamiki, szczególnie że z nimi Twoje opowiadanie nabrałoby jeszcze intensywniejszego smaku.
Na pewno nie podoba mi się to, że niektóre fragmenty niemalże skopiowałaś z filmu i książki. Wiesz, plagiatu nie lubię najbardziej, a to, co zrobiłaś jest pewnego rodzaju plagiatem, bo wątpię, byś miała pozwolenie od wydawcy na przepisanie dialogu między Lily a Petunią podczas pożegnania na peronie 9 i ¾. Za to i inne bezdyskusyjnie obcinam Ci 10 punktów.
Również nie podoba mi się to, że sugerujesz się filmem. Nie rób czegoś takiego. Proszę, sięgaj po informacje do książki, gdy ich potrzebujesz, bo w końcu na podstawie książek Rowling pisane są ff a nie opierają się na filmach – chyba że u Ciebie jest inaczej. Jednak do czegoś takiego jak ruszające się Czekoladowe Żaby, nie powinnaś dopuścić. One ruszają się tylko w filmie, w książce nie ma o czymś takim mowy ani razu. Popraw to, proszę.
Wracając do przepisanych scenek. Dlaczego nie zrobiłaś tak, by w skrócie opisać to, co było Ci potrzebne? Czy Twoje opowiadanie wymagało przepisania tego fragmentu, gdzie miała miejsce rozmowa Lily z Petunią? Albo czy nie mogłaś stworzyć własnego opisu jazdy Błędnym Rycerzem? Tak się ucieszyłam, że będzie coś o tym autobusie, a tu nagle opis z filmu. Nie wierzę, że nie byłaś w stanie napisać tego sama. Także teksty Dumbledore'a podczas Ceremonii Przydziału były powtórką z Kamienia Filozoficznego, o przepisanym hymnie szkoły czy piosence Tiary nie wspomnę. Z przykrością piszę, że gdyby nie to, iż musiałam przeczytać tę część z przydziałem, to opuściłabym ją i przeszła do kolejnego rozdziału – dwoma słowami – było monotonnie. Znudziło mnie to długaśne opisywanie. Miło natomiast wspominam wstęp, gdzie Aurora rozmawiała z lustrem. To było dla mnie zabawne. Również ucieszyłam się na scenę jazdy pociągiem z Remusem w przedziale. Uwielbiam go. Należy do mojej trójcy, więc gdy tylko przeczytałam, że tam jest, ożywiłam się jak nigdy. Później jednak była ta nieszczęsna Ceremonia, na której końcu podskoczyłam z radości, że już się skończyła.
Aczkolwiek podziwiam Cię za to, że umieściłaś w tym opowiadaniu Gilderoy'a Lokharta. Zauważyłam, co prawda, już wcześniej, że Twoje blogi są ze sobą powiązane, co mi się podoba. Na to trzeba wiele cierpliwości, wytrwałości i skupienia, by nie poplątać czegoś. Obawiam się jednak, że jeśli będziesz opisywać również pewne perypetie tegoż pana, to na właściwym Gilderoy'u będzie nudno, bo prawdopodobnie będziesz powtarzać to, co napisałaś w Aurorze, lecz z jego punktu widzenia. Niestety to, że będzie to z jego punktu widzenia, nic nie znaczy. To tylko patrzenie z innej perspektywy. W pisaniu chodzi o to, by opisywać różne punkty widzenia, ale w atrakcyjny sposób. Mam nadzieję, że to, co napisałam powyżej o nudzie u Lockharta, nie ziści się, bo naprawdę mi się spodobał.
Dużym plusem jest to, że często wplatasz w fabułę wypady do teatru lub opery. To miłe, że próbujesz zapoznawać młode pokolenia z wyższą kulturą (choć ostatnimi czasy nieraz ciężko jest powiedzieć „kultura wysoka” o teatrze).
Przyczepię się jeszcze do pewnych dat i lat. Napisałaś, że Bertie Bott miał 39 lat, wtedy gdy Aurora jechała do szkoły, ale zauważ, że jeżeli James też był pierwszorocznym, to mamy do czynienia z rokiem 1971, a Bertie urodził się w 1923, co daje mu całe 48 lat. Chyba że zmieniłaś daty urodzenia naszym potterowskim bohaterom, a tego lepiej nie robić w moim towarzystwie, choć to i tak Twój wybór. Tę uwagę zaliczam do niezgodności z twórczością Rowling.
Również zaliczę do tego fakt, że posłałaś do szkoły razem z Aurorą Ritę Skeeter, chyba że to nie ta dziennikarka. Ponieważ Rita książkowa urodziła się w 1951, czyli właściwie wtedy to ona była już dwa lata po Hogwarcie.
Na szczęście, pierwszego dnia szkoły wszystko się zmienia. Fabuła jest bardziej wartka i coś się dzieje. Mamy tu tajemniczą ciocię Aurory i Mortycję, która ma bardzo ciekawą przeszłość i intrygującą osobowość. Nawet ją polubiłam. Jednak zastanawia mnie, jakim cudem ona jest siostrą Minerwy. W czasie jej urodzenia miała już 35 lat, choć wydaje mi się, że czas w Twoim opowiadaniu jest co najmniej zmiksowany. Powoli nie ogarniam. Cieszę się jednak, że w tle pojawia się Severus. Jestem zakochana po uszy ^^
Ciekawa jest ostatnia notka, gdzie na OPCM zostaje zaproszona wiedźma. To akurat jest fantastyczne. Podoba mi się stworzenie nowej rasy, bo u Rowling chyba nie było jako takich wiedźm. Pojawiła się więc inwencja twórcza, która znacznie poprawia wizerunek treści w moich oczach :)
Wiem, że dość ostro Cię potraktowałam, ale niestety, na pewne części opowiadania nie jestem w stanie przymknąć oka. Ze względu na to, że odjęłam Ci 10 pkt za kopiowanie, zostaje Ci 15, ale za błędy merytoryczne też nie dam Ci pełnej skali, toteż w sumie otrzymujesz za treść 12/25 pkt.
Poprawność: Jak to u Ciebie bywa, podwójnie nie rozumiem, dlaczego masz tak wiele błędów w swoim opowiadaniu. Nie dość, że właśnie, jak już nieraz pisałam, sama oceniasz blogi, to na dodatek Aurora była już nie raz oceniania – wnioskuję tak przez to, ile masz ocen blogowych u siebie w linkach. Ponadto, skoro zależy Ci na tym blogu, to najpierw sprawdź kilkanaście razy to, co napisałaś, zanim wrzucisz to na bloga.
Postanowiłam jednak, że poprawię Ci wszystkie notki, lecz doszłam do tego wniosku dopiero przy siódmej części, dlatego na razie będziesz miała poprawione notki od siódmej, wcześniejsze natomiast prześlę Ci, tak myślę, do niedzieli.
Jak zwykle największe problemy sprawiła Ci interpunkcja. Za nią daję Ci jedyne 2 pkt. Za resztę odejmuję Ci po jednym punkcie, także w sumie masz 10/15 pkt.
Szablon: Oczy mi się kurczą pod naporem tego pomarańczowego z łososiem, beżem i jeszcze nie wiem jakim kolorem, ale mniej więcej tych barw trzeba by użyć, by otrzymać ten odcień, który masz na blogu. Właściwie jest ładny i niespecjalnie mi przeszkadza, ale z drugiej strony trochę mnie przygnębia. Przypomina mi odrobinę taką masę waniliowego budyniu z ketchupem, co mnie odrzuca. Proszę, rozwesel ten szablon.
Nie podoba mi się także, że masz właśnie Ralpha i Helenę na nagłówku, skoro blog nie ma za dużo wspólnego z ich odgrywanymi postaciami w filmie. A ja, myśląc o nich w kategorii Harry Potter, widzę ich jako Voldzia i Bellę.
Naprawdę zachęcam Cię do zastanowienia się nad zmianą tego wyglądu, bo jednak nie robi on wrażenia, a wiem, że na tej stronie bardzo Ci zależy. Jedynie jestem w stanie przyznać Ci 2/5 pkt.
Dodatki: Aaaa! Są dodatki i jest ich trochę! Jest dział Bohaterowie i poprawione oświadczenie! Za to masz już 3 pkt :)
Są też rozdziały i sonda. To lubię ^^ Kolejny punkt na Twoją korzyść.
Linki również wyglądają zgrabnie, choć jest ich multum, ale rozumiem, że masz znajomości – te są najważniejsze w naszym państwie od pokoleń, więc trzymaj tak dalej – oraz Polecani i Sponsorzy nie gryzą się za bardzo z wystrojem, choć w granacie też by się dobrze prezentowali.
ShoutBoxa nie skomentuję, bo nie mam zamiaru się denerwować. Znaczy gdyby był jaśniejszy lub w innych kolorach. Chociaż nie, gdyby był jaśniejszy, to byłby taki mdły i niewyraźny, musiałabyś inwestować w Rutinoscorbin, a nie ma sensu wydawać 8 zł na tabletki :P Inna kolorystyka już bardziej by mu służyła. Może coś w brązach, jeśli miałoby pasować do tego szablonu... Z żółtymi napisami, hm, sama nie wiem.
Może to będzie zaskoczeniem, ale zarobiłaś tym razem 1 pkt w stosunku do poprzednich blogów, toteż otrzymujesz 4/5 pkt. Powiedzmy, że wszystko razem się tak kumuluje, że wychodzi, co wychodzi – za dużo też niezdrowo.
Niestety za tego bloga przyznaję Ci w sumie tylko 41 pkt, co gwarantuje Ci jedynie NĘDZNY.
PS. Rady na przyszłość:
1. zmień szablon,
2. stwórz własne opisy i własne dialogi,
3. nie sugeruj się filmami,
4. jak poprawisz to, co mi się nie podobało, jeśli rzecz jasna chcesz, bo ja do niczego nie zmuszam, tylko proponuję, to zapraszam z powrotem do mnie, bo mimo wszystko to sympatyczny blog i szkoda takiej oceny za głupie niedopatrzenia czy lenistwo. Bo wiesz, że ja nie szukam dziury w całym, tylko chcę jak najlepiej.
PS2. Poprawione notki wyślę Ci niedługo na maila.
* * *
Saro, czy wyrażasz zgodę na to, bym sprawdziła teraz blog pt. "Tajemnice Londynu"? Ostatnio coś mnie naszło, by go sprawdzić, ale ze względu na to, że przed nim jest parę Twoich opowiadań, to proszę Ciebie o pozwolenie.